Jestem Kinksterem i co dalej?

Wielokrotnie w towarzystwie poruszałem temat moich klimatycznych fascynacji. Niekiedy pokazywałem kajdanki lub obrożę. Najczęstszą reakcją był pąs na twarzy u Pań i standardowa, drwiąca mina u Panów. Teksty w stylu: “Aaa, to ona Cię tym na wieczór wiąże i leje batem? A ma te takie wysokie kozaki do kolan? A chodzisz na czworakach jak pies?” i dziesiątki innych równie “zabawnych” uwag. Z czego się to bierze? Po pierwsze z tego, że pokazanie im takich gadżetów wprawia ich w totalne zażenowanie. Daję im do ręki obrożę i widzę, że aż się jej boją dotknąć. Nie wiedzą, co z nią mają robić. Już po kilku, kilkunastu sekundach oddają ją z wyraźną ulgą. Dlaczego tak się dzieje? Bo właśnie TO poczuli! Podświadomość właśnie wysłała sygnał – podoba mi się to! I cholernie podnieca! Ale no jak to, ja mam przyznać, że też jestem „zboczeńcem”? Nie, nigdy w życiu! Stąd te wszystkie „śmiesznoty” i próba ucieczki od tematu. Bo w ich głowach klimat i BDSM to sceny z Killera (Wąski i Anita) lub taniego, niemieckiego pornosa, który kiedyś oglądali. A takie „zachowania” to przecież czyste zboczenie i zgorszenie. „Ja bym tak nigdy nie zrobił / zrobiła…” Czy aby na pewno? Ja jestem na 100% przekonany, że każda lub niemal każda z tych osób bardzo chciałaby pożyczyć ode mnie taki „zestaw” na wieczór. Ale przecież nie wypada… Opór przed wyśmianiem, niemal „napiętnowaniem” jest zbyt silny.

Prawda jest taka: niemal wszyscy wokół marzą o tym, żeby przeżyć właśnie to, co dla nas Kinksterów jest naturalne. Tylko boją się do tego przyznać. Potwierdzeniem tej teorii jest… „50 twarzy Greya”. Dlaczego książka, napisana na poziomie podrzędnego Harlequina, bez fabuły i z drewnianymi dialogami odniosła taki sukces? Bo została świetnie sprzedana! Właśnie dlatego, że wykorzystano w promocji wątek BDSM, choć niemal wcale go tam nie ma. Nie czytałem książki, ale doskonale oddaje to film. Przez półtorej godziny są może dwie lub trzy sceny, gdzie przewija się realny wątek BDSM. Przez pozostałe 86 minut pani na zmianę chodzi, mówi albo płacze. Ale właśnie te trzy „mocne” sceny pojawiają się w zwiastunie i „robią swoje”.

Szczerze mówiąc, jak patrzę na część moich znajomych, zwłaszcza w stałych związkach, jest mi ich zwyczajnie żal. Bo zastanówmy się – po powiedzmy 10 latach wspólnego życia, w tym również łóżkowego, co tam można jeszcze zrobić / wymyślić, żeby nie była to rutyna lub ćwiczenie gimnastyczne? Była już książka o kama sutrze (oczywiście prezent ślubny lub na którąś rocznicę od życzliwych i dowcipnych znajomych), z której przećwiczyli dwie pozycje i skurcz ich złapał, więc wylądowała na półce obok innych „genialnych” poradników. Była seksowna bielizna, afrodyzjaki, olejki, może nawet… uwaga: wibrator! No i co dalej? Jeśli ktoś oczekuje od życia czegoś więcej niż seks raz w miesiącu w pozycji „na mnicha”, powyższy zestaw atrakcji wystarczy na kilka miesięcy. Ile można jeszcze kupić seksownych haleczek, stringów i gorsetów? Nuuuuuuuda. Efekt najczęściej jest taki, że po jakimś czasie robią to już tylko dla higieny, oczywiście na lewo i prawo opowiadając jak to oni się kochają i czego to nie wyprawiają w sypialni i nie tylko – najbardziej mnie bawią opowieści o gorącym seksie w windzie, biurze, toalecie itp. (taaaa, już to widzę). Nie chcąc / nie potrafiąc się przyznać przed sobą, że chcieliby czegoś więcej, sprawiają, że ich życie staje się uboższe.

Ja mam swój skrępowany świat i jestem szczęśliwy, że znalazłem osobę, która zechciała ze mną w ten świat wejść. Widzę więcej, czuję intensywniej, przeżywam mocniej. Czego i Wam, zarówno początkującym, jak i świadomym Kinksterom życzę!

Powiązane artykuły

Kobieca ejekulacja

Kobieca ejakulacja, Kobiecy wytrysk, potocznie i z angielska nazywany squirt. Zjawisko fizjologiczne rozpowszechnione stosunkowo niedawno, choć znane od epoki starożytnej, pisał o nim Arystoteles, a…

Jakie cechy powinien posiadać dobry dominujący?

Posłuszna niewolnica (lub dwie) na każde twoje skinienie, gotowa i chętna poddać się każdemu seksualnemu kaprysowi, bez względu na to, jak bardzo jest on nieprzyzwoity. Nie, nie jesteś dziwny – może trochę perwersyjny, ale nie dziwny. W społeczności BDSM można by powiedzieć, że jesteś dominującym (dominą, dominantem, domem, itd.). Jednak urzeczywistnienie tej fantazji jest często o wiele trudniejsze, niż można sobie wyobrazić. Nie tylko wymaga to prawdziwej chęci kontrolowania, ale również wielu innych cech, z których niektóre mogą Cię zaskoczyć.

9 mitów na temat BDSM

Kończy się rok 2016. Czas kiedy miliony kobiet na całym świecie oddałyby swe serca (i pochwy) Christianowi Greyowi – fikcyjnemu bohaterowi, którego sporą część życia wypełnia BDSM. Wprawdzie 50 twarzy Greya ma się świetnie, zwłaszcza że zbliża się premiera filmowa drugiej części, to nadal w powszechnym obiegu funkcjonuje wiele mitów związanych z BDSM. Spróbujmy się z nimi rozprawić…

Odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

4 × one =